Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 kwietnia 2012

PRAKTYKI!

Witajcie ;) "święta, święta i po świętach" - w tym roku minęły wyjątkowo szybko. Żyłam nie samymi świętami, ale tym, że od 16 kwietnia zaczynam praktyki!

Jestem strasznie zdenerwowana moją wizytą w Domu Dziecka. Wiem, że to nie będzie łatwe starcie, ponieważ są tam również osoby w moim wieku. Niektórych znam, ponieważ chodziłam z nimi do jednej szkoły w gimnazjum. Mam nadzieję jednak, że nie zostanę od razu rzucona na "głęboką wodę" (ooo! skojarzenie z dwójkowym serialem o moim zawodzie :D).

Myślę nad jakimiś zabawami integracyjnymi, ażeby nam smutno nie było. Szczerze? Wolałabym organizować czas młodszym dzieciom. Jakoś wydaję mi się, że miałabym z nimi lepszy kontakt.

Jestem na praktykach w swojej miejscowości, a nie w Krakowie. Więc najbliższy miesiąc spędzę w gronie rodzinnym. :) Zobaczymy jak się wszystko poukłada. Trzymacie kciuki i życzcie mi wiele cierpliwości!

czwartek, 1 marca 2012

Mętlik.

Witajcie. W moim życiu zapanował chaos. Nie tylko na studiach (nowe przedmioty są naprawdę fajne!), ale również w "domu".
Hmm. Może zacznę od tego, że atmosfera w naszym mieszkaniu w Krakowie nie jest już taka jaka była wcześniej. Złożyło się na to wiele czynników. Między innymi kłótnie. Wiadomo, że jak mieszkają z sobą trzy różne, silne charaktery to prędzej czy później dojdzie między nimi do konfliktu. I doszło. Nie będę Was bliżej męczyć naszymi sprawami, ale powiem jedno: było parę spraw niewyjaśnionych. Wyszło na jaw, że jedna z osób, które uważałam za bliskie (a mieszka obecnie ze mną) trochę mnie okłamała. Ja osobiście kłamstwa NIENAWIDZĘ! Dlatego ciężko jest mi to również wybaczyć. Nie była to poważna sprawa, ale naruszyła moje zaufanie do tej osoby.
Druga z osób, które ze mną mieszkają, jest mi bardzo bliska. Dużo bardziej niż ta pierwsza. Mieszkamy w jednym pokoju, więc siłą rzeczy spędzamy z sobą wiele godzin. Nie chcę jej stracić, ponieważ do tej pory nie poznałam osoby, z którą łączyłaby mnie taka bliska zażyłość. Niestety, cała ta atmosfera w naszym mieszkaniu przyczynia się również do tego, że między nami zaczyna się psuć... Nie jest już tak jak chociażby dwa miesiące temu, gdy cieszyłyśmy się z byle powodu, oglądałyśmy głupie seriale i było świetnie. Teraz jest poważniej i smutniej... Nie wiem dlatego tak się dzieje. Nie wiem, co mam zrobić. Nie wiem jak to wszystko załatwić. W mojej głowie panuje mętlik.
Sama nie wiem czy po prostu, nie będę musiała po skończeniu umowy mieszkaniowej (w sierpniu) zmienić mojego lokum. Strasznie tego nie chcę, ale nie mam zamiaru również męczyć się i żyć w jakiejś grobowej atmosferze. To życie studenckie, a jakoś w ogóle tego nie czuję. Może to ta pogoda wpływa na mnie tak pesymistycznie. Chcę wiosnę! Chcę słońca! Chcę żyć!

środa, 15 lutego 2012

Nowy harmonogram - wrrrr.

Dzisiaj nasza opiekunka roku wysłała nam na maila nowy podział zajęć. Aż dreszcz mnie przeszedł na myśl o kombinacjach jakie w nim się znalazły. Oczywiście, jest on dużo lepszy niż na początku roku akademickiego. Ale okienka - jak były tak są.

Owe okienka są motywacją do tego, żeby na Hucie znaleźć sobie jakieś zajęcie. Jak już kiedyś pisałam znajduje się tam Dom Małego Dziecka, w którym chciałam odbyć pierwszy wolontariat. Oczywiście, chyba będę musiała się tam wybrać osobiście, bo nikt nie raczy odpisać na mojego maila. Nie jest to daleko od mojej uczelni, dlatego może nam będę mogła spędzać moje "wspaniałe" okienka. Kolejnym z atutów mojego nowego podziału godzin jest to, ze w piątki nie będę mieć zajęć na Hucie! :) Będę mieć basen + psychologię kliniczną w Centrum Krakowa. Booosko! (do 13:50).

Cały mój rok, gdy zobaczył nasz harmonogram złapał się za głowę i ubolewa. Ale ja jestem do niego pozytywnie nastawiona ;) Może dlatego, że jest dużo więcej interesujących mnie przedmiotów niż w pierwszym semestrze? Na tą psychologię kliniczną mogłabym jeździć nawet na Kurdwanów :)

Ale nie myślmy o studiowaniu. Dopiero środa. Mam jeszcze 5 dni zasłużonych ferii dlatego mam zamiar jest cudownie wykorzystać. W piątek - kierunek Zakopane! :) Cały weekend w zaśnieżonych górach z D. mmmm.... :*

piątek, 10 lutego 2012

Sesja pokonana!

Witajcie! :) Pokonałam pierwszą w swoim życiu sesję! I to z całkiem niezłym wynikiem, bo ze średnią 4.0 :) Bardzo się cieszę, bo teraz już wiem jak takie egzaminy wyglądają i wyciągnę wnioski na przyszłość. Na przykład wiem, że muszę trochę wcześniej zabrać się za powtarzanie materiału, bo w dwa tygodnie ciężko jest się dobrze przygotować.

W następnym semestrze czekają na mnie nowe przedmioty, między innymi psychologia kliniczna i rozwojowa. Jestem z tego powodu szczęśliwa, bo im więcej psychologii to dla mnie lepiej. Szalenie interesuje mnie ten przedmiot. Ale to dopiero w następnym semestrze...

Teraz czeka mnie odpoczynek, "odmóżdżenie" i nadrobienie zaległości filmowych i książkowych. Pospotykam się również z moim znajomymi, bo w sesji nie miałam na to niestety czasu. Już wczoraj spotkałyśmy się z przyjaciółką, żeby oblewać sesję :) Na szczęście wszystkie moje bliskie przyjaciółki wszystko pozaliczały w pierwszym terminie, dlatego sesja poprawkowa dla nas nie istnieje. :) Pozdrawiam czytających i mam nadzieję, że wszyscy są w takim wyśmienitym humorze jak JA! :D

piątek, 27 stycznia 2012

Sesja trwa

Szczerze Wam powiem, że mam już dość filozofii. We środę za tydzień (1 lutego) zmierzę się właśnie z tym przedmiotem. Następnie 6 lutego pedagogika społeczna, a dzień później socjologia. Co najgorsze, cały czas siedzę nad filozofią, a olałam sobie pedagogikę (której jest dużo więcej!). Nie umiem tego sobie jakoś logicznie rozplanować, chociaż myślałam, że matura mnie tego już nauczyła...

Teraz siedzę sobie w domu i zastanawiam się, co będę robić po ogłoszeniu wyników. ;) Czy to będzie euforia z radości czy raczej psychiczne załamanie. Czułabym się strasznie źle, gdyby okazało się, że tyle godzin nad książkami poszło na marne, tylko dlatego, że parę pytań było sformułowanych nieco inaczej niż się spodziewałam. Wolę pisać niż mówić, ale czasem wydaje mi się, że ustne egzaminy są łatwiejsze niż pisemne... Sama już nie wiem. :(

PS. Brałam udział w manifestacji w Krakowie przeciwko ACTA :) Niesamowite, że tyle młodych ludzi potrafi w tak krótkim czasie zebrać się i walczyć o swoje. Podpisałam również petycję w tej sprawie. Niestety, nie wydaję mi się, żeby to coś dało... Ale nadzieja umiera ostatnia ;)

Pozdrawiam :*

piątek, 13 stycznia 2012

Sesja

Witajcie ;) Sesja przynajmniej u mnie na studiach rozpoczęta :) Pierwszy wpis w indeksie do ocena: dobry, z wprowadzenia do psychologii. :)

Nauki - masakrycznie duzo! Czytania- jeszcze więcej. Dlatego, niestety nie mam czas na wpisy na moim blogu. W sumie, nic ciekawego się nie dzieje. Życie jakoś idzie do przodu :)


Pozdrawiam gorąco :*

środa, 14 grudnia 2011

Pierwsze koty za płoty

Dzisiaj pierwszy egzamin mam już za sobą. W sumie jedną z części egzaminu z psychologii. Był to egzamin ustny, natomiast kolejna część jest dopiero po Nowym Roku.

Ogólnie profesor wykładający ten przedmiot jest profesjonalistą w każdym tego słowa znaczeniu. Każdy z nas miał przygotować dany temat i zaprezentować go przed grupą. Oczywiście zostaliśmy podzieleni na małe podgrupy i każda z nich musiała zaprezentować swoją tematykę w innym tygodniu. I dzisiaj wypadła akurat moja kolej.

Nie było łatwo, ale jakoś sobie poradziłam. Dostałam 4 ;) Jak na początek to całkiem nieźle, zwróciwszy uwagę na to, że większość niestety albo nie zaliczyła albo dostała ledwo 3. Muszę przyznać, że jestem z siebie dumna ;) Druga część tego egzaminu odbędzie się 4 stycznia. Będzie to część pisemna. I wtedy będę mieć już w pełni jeden egzamin za sobą i w sesji tylko trzy pozostałe.
Uważam, że zasłużyłam sobie na tą ocenę, ponieważ spędziłam nad tekstem parę dni, starałam się go zrozumieć jak najdokładniej a nie było to proste, bo dopiero zaczynamy swoją przygodę z psychologią. Było w tym materiale dość sporo stwierdzeń, wyrażeń i określeń, których niestety jeszcze nie zdążyłam się nauczyć. Dzisiaj uczyłam się do 2 w nocy. Ale warto było ;)

Zaraz idziemy z przyjaciółkami na Jarmark Bożonarodzeniowy, na grzane wino. Ponoć wyborne :) Trzeba obalać pierwszą połowę mojego pierwszego w życiu egzaminu na studiach!

piątek, 2 grudnia 2011

I stało się.

I stało się, co miało się stać ... zachorowałam. I to nie z powodu pogody czy zbliżającej się zimy. Nie. Z powodu własnej głupoty.

Jeśli ktoś o siebie nie dba to prędzej czy później dopadnie go jesienne choróbsko. Mnie dopadło w poniedziałek. Oczywiście, zbagatelizowałam sprawę. Kaszlałam, ale do lekarza - o nie! No to mam teraz: ostre zapalenie krtani i antybiotyk. Dzisiaj rano straciłam głos. Na szczęście już wczoraj wróciłam do domu z Krakowa, bo wiedziałam, że to będzie coś poważniejszego. Poszłam do lekarza i diagnoza była jednoznaczna- idiotyczne zapalenie krtani.

Już nie chodzi o to, że spędzę weekend pod kocem w łóżku. Nie chodzi o to, że ominie mnie mój ukochany mecz hokeja. Chodzi o to, że nie poszłam dzisiaj na praktyki, a bardzo mi na tym zależało. Mieliśmy spotkanie z osobami niepełnosprawnymi, w sali gimnastycznej naszej uczelni. Ominęło mnie zdobycie praktycznych umiejętności i poszerzenie swoje doświadczenia o kolejne praktyki. Super. Ale to moja wina i nikogo tą winą nie będę obarczać. Czas o siebie zadbać, zacząć brać jakieś witaminy i cieplej się ubierać. Najwyższy czas zacząć doceniać wytrzymałość mojego organizmu. On i tak już wiele znosi.

poniedziałek, 14 listopada 2011

w biegu

Witajcie! Ostatnio miałam duuużo wolnego od zajęć, rozleniwiłam się, lecz czas zacząć działać. Dzisiaj pierwszy dzień zajęć, nowe wykłady, nowe ćwiczenia i nowe zadania! :)

Następne wolne dopiero na święta, więc trzeba zabrać się do pracy. Ostrzegam, teraz moje posty mogą być nieco rzadsze, ponieważ jak każdy z Was - zajęć mam coraz więcej i obowiązków również. W następnym czwartek (24 listopada) mam prezentacje z historii pracy socjalnej, na którą muszę sumiennie się przygotować. Pani jest bardzo wymagająca, a historia jak to historia - nie jest łatwym przedmiotem. Zapewne najbliższy tydzień spędzę w bibliotece wydziałowej, gdzie dzisiaj założyłam sobie kartę. :)

Ogólnie - jest dobrze. Byle tak dalej. Pozdrawiam :*

sobota, 29 października 2011

Podsumowująca przerwa

Wróciłam do domu na święta listopadowe, więc mam chwilę oddechu. Mogę usiąść z gorącą herbatą we własnym łóżku, pod swoim kocem i przytulić się do Ukochanego :) Marzyłam o tym bardzo długo. Jest to również czas na małe podsumowanie pierwszego miesiąca w Krakowie.

  • Różnica międzymiastowa: Niesamowita zmiana na lepsze! Tutaj się żyje! Co prawda, nie jest lekko się zaaklimatyzować, ale wszystko jest dla ludzi.
  • Rozwój: W małym mieście szanse na rozwój osobowościowy i zawodowy są bardzo niskie. Nie ma tylu możliwości, co tutaj.
  • Ciekawość: To miejsce rozwija ciekawość i inspiruje. Będę bronić tej tezy w stu procentach.
  • Praktyki (!): Chyba największy plus mojego wyjazdu. Mam styczność nie tylko z suchą teorią, co jest dla mnie bardzo ważne.
  • Samodzielność: Zdecydowanie dorastam. Z każdym dniem coraz mocniej odcinam pępowinę łączącą mnie i rodziców. Oczywiście, kocham ich z całego serca i tęsknię, ale wyjazd z rodzinnego domu dobrze mi zrobił. :)
Są oczywiście również minusy mojego wyjazdu, ale jestem dzisiaj pozytywnie nastawiona do wszystkiego, więc pozwólcie, że o nich wspominać nie będę. :) Ważne, że jestem w domu, z rodziną i Ukochanym. A co najważniejsze: JESTEM SZCZĘŚLIWA!

piątek, 14 października 2011

nowości

Moje życie całkowicie się zmieniło. Codziennie jeżdżę na uczelnię, dowiaduję się miliona nowych rzeczy na godzinę, po czym przyjeżdżam i nie mam siły nawet otworzyć książki... Czuję, że każdy dzień mnie rozwija. To niesamowite uczucie!

Dowiedziałam się, że co piątek będziemy mieli praktyki w różnych instytucjach np. Domu Dziecka, MOPSie, więzieniu. Zaczynamy od następnego tygodnia. Ciekawe jak to będzie ;)

Niestety są również rzeczy na tych studiach, które trochę mnie denerwują. Np. to, że wykładowcy nie przychodzą na zajęcia ;/ A my musimy na nich czekać. To trochę jakby nie mieli do nas szacunku, do nas i naszego czasu... No, ale słyszałam, że na uczelniach wyższych to norma, więc trzeba się dostosować.

Mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz ciekawiej i nadal będę czuła, że robię coś co MA SENS! :D

poniedziałek, 3 października 2011

pierwszy raz

Początek roku akademickiego. Dzisiaj o 9 udałam się na rozpoczęcie roku w Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Co prawda dość ciężko było wstać o 6 rano, ale jakoś dałyśmy radę. Poznałam koleżanki z roku (bo facetów, stety albo niestety, nie ma), bardzo sympatyczne osoby. Będę mieć wiele ciekawych przedmiotów jak: psychologia społeczna, metodologia badań społecznych, pedagogika społeczna, komunikacja interpersonalna itp.

Wszystko układa się bardzo dobrze, jednak ani na chwilę nie mogę przestać myśleć o moim D. Nawet pisząc tę wiadomość mam łzy w oczach. Nie wiem jak nad tym zapanować. Wiem, że wszystko będzie dobrze, wiem, że muszę się przyzwyczaić, ale tak strasznie za nim tęsknie.

Był u mnie przez weekend. I co z tego skoro wczoraj wylałam hektolitry łez, gdy się z nim żegnałam? Kiedy się przyzwyczaję, że nie będę go widzieć codziennie? Tęsknota boli.

środa, 28 września 2011

tęsknota

Trzeci dzień jestem w swoim nowym mieszkaniu w Krakowie z moją przyjaciółką. Jednak nie wiem, czy kiedykolwiek przyzwyczaję się do tego miejsca... To mój nowy dom, jednak sercem zawsze będę w mojej rodzinnej miejscowości.

Tęsknie za domem, za moim facetem, za rodzicami, za dziadkami, za pieskiem... Naprawdę w Krakowie jest bajecznie, ale to nie jest mój dom. Przynajmniej na chwilę obecną. Wiem, że dopiero bardzo krótko jestem tutaj... Mam czas na przystosowanie.

Ciągle myślę o moim D. Naprawdę tęsknota jest czymś pozytywnym, ponieważ wzmacnia niektóre związki. Ale bez niego jest mi bardzo ciężko... Bardzo często mam łzy w oczach, gdy pomyślę o nim. Rozmawiamy dużo przez telefon, ale oczywiście to nie to samo. :(
Jednak nie można stać w miejscu, trzeba się rozwijać i uczyć. W mojej miejscowości niestety nie miałabym tylu możliwości, co w Krakowie. Koniec tematu. Tęsknota tęsknotą, ale nie ma, co gdybać.

Pozdrawiam. :*

środa, 20 lipca 2011

wielki krok

Dzisiaj, a właściwie jutro, zrobię kolejny wielki krok w stronę dorosłości. Podpiszę umowę o wynajem mieszkania w Krakowie (10 minut do Rynku Głównego). Wraz z moimi dwiema przyjaciółkami postanowiłyśmy zamieszkać razem ;) Akurat udało nam się znaleźć dwupokojowe lokum w samym "sercu" Krakowa.

Co prawda, nie jest to luksusowy apartament, mieszkanie potrzebuje małego remontu( tj. malowania i przemeblowania). Jako trzy przyszłe studentki mamy zamiar się nim "zaopiekować" w należyty sposób. Mój chłopak i chłopak przyjaciółki oraz ojciec jednej z nich pomogą w zadomowieniu się w nowym lokum. Wiadomo, że do przenoszenia różnych ciężkich sprzętów siła mężczyzny jest niezbędna. ;)

Trochę się boję. Jest to moje pierwsze mieszkanie, w którym będę całkowicie odpowiedzialna za swoje poczynania. Jednak chyba najwyższy czas wyfrunąć z rodzinnego gniazda?

piątek, 8 lipca 2011

praca socjalna

DOSTAŁAM SIĘ! Na pracę socjalną na Uniwersytet Pedagogiczny. Tzn. dostałam się jeszcze na inne kierunki (np. pedagogikę specjalną), ale to nie dla mnie... Wolę coś w czym widzę siebie. Cieszę się. Bardzo się cieszę! :)

poniedziałek, 4 lipca 2011

Kraków


Zdecydowanie dzisiejszy Kraków był moookry! Jednak mogę z ręką na sercu powiedzieć, że przeszłam około 20km :) Przynajmniej poprawiłam kondycje. Nie sądziłam, że aż tyle czasu zajmie nam znalezienie tych wszystkich wydziałów. Pytałyśmy się ludzi, gdzie jest taka i taka ulica, ale albo usłyszałyśmy "nie mam czasu" albo "przykro mi, nie jestem z Krakowa". Jednak w końcu udało nam się wszystko pozałatwiać.

Przechodziłyśmy obok biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego. :) Jest śliczna!

Ogólnie na Pedagogicznym też nie jest źle. Sympatyczni ludzie. Pan Profesor, który odbierał od nas papiery poczęstował nas cukierkami.

Przechodziłyśmy z dziewczynami przez Galerię Krakowską i zauważyłyśmy w jednej z księgarni przeceny książek o 50%. Oczywiście, wstąpiłyśmy i zakupiłam całkiem nowiutki słownik włoskiego za 9.90. Totalna okazja. Jak na początek jest wystarczający - ma 40.000 haseł, więc za takie pieniądze się opłaca.
Przepraszam za jakość dodanych zdjęć, ale nie wzięłam ze sobą aparatu i musiałam zadowolić się telefonem. Uwielbiam fotografować Kraków. To po prostu magiczne miejsce. :)

niedziela, 3 lipca 2011

motivazione

Wczoraj wysłałam przelewy na konta uczelni. Jutro wybieram się do Krakowa, bo muszę osobiście złożyć papiery na Uniwersytet Pedagogiczny. Oto lista moich kierunków:
- Praca socjalna - UP Kraków
- Pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna - UP Kraków
- Pedagogika specjalna - UP Kraków
- Pedagogika społeczno-opiekuńcza- UP Kraków
- Judaistyka - UJ Kraków
- Bibliotekoznawstwo i informacja naukowa- UP i UŚ,
- Resocjalizacja - UJ [!!!] - zdecydowanie mój numer 1.

Przeczytałam wczoraj też o Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej "Ignatianum" w Krakowie. Jest tam pedagogika resocjalizacyjna. Zawsze jakaś alternatywa jeżeli bym się nie dostała na, któryś z kierunków w/w. Słyszałam o niej dobre opinie, a czesne kosztuje tylko 100zł na semestr. Znalazłam MOTYWACJĘ, która pomaga mi wierzyć, że wszystko będzie dobrze. To mój chłopak- jest przy mnie, wierzy we mnie i pomaga przetrwać ten ważny moment.
Jest najlepszy!


Pozdrawiam :*

piątek, 1 lipca 2011

i po wszystkim.

Jakoś poszło. Może spodziewałam się trochę lepszego wyniku chociażby z języka polskiego, ale trudno. Wydaję mi się, że trafiłam na egzaminatora, który akurat miał zły dzień, bo z tego, co patrzyłam na internecie to przynajmniej 3/4 problematyki poruszyłam w odpowiedni sposób.

Nie przejmuję się tym. Wiele łez już wylałam przez maturę, zapominając o tym, że przecież będę mieć w życiu dużo większe problemy niż słabo zdany egzamin. Wszyscy w domu chodź i mi gratulują, ale ja niestety, nie czuję się spełniona. Nie wiem czy dostanę się na studia dzienne do Krakowa. Nie wiem, czy moje marzenia się spełnią. Ale najważniejsze jest to, żeby się nie poddawać. Za rok maturę można poprawić i wybrać drugi kierunek (płatny, oczywiście).

Studia zaoczne też nie są katastrofą. Więcej będę musiała przysiąść w domu nad książkami, ale przynajmniej będę mogła znaleźć pracę i zacząć zarabiać. Nie chcę być cały czas na garnuszku moich rodziców. Oczywiście, oni nic mi nie wypominają. Bo mnie kochają jak wszyscy rodzice swoje dzieci.

Dziś mam 19naste urodziny. Matura nie wykazała się pomysłowością i nie dostałam od niej jakiegoś wielkiego prezentu. :) Nic, trudno. Ważne, że zdałam ( w tym roku jest to już dużym osiągnięciem, gdy słyszy się w tv albo radiu, że 1/4 maturzystów niestety nie podołało matematyce).