Pozdrawiam.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 19 marca 2012
Motto dnia dzisiejszego to...
.... czasem nie warto się za bardzo starać, żeby było dobrze, bo można przedobrzyć. Więcej nie mam do dodania. Niech każdy dopowie sobie resztę. Wiem, że to nie jest zbyt motywujące, ale dzisiaj straciłam motywację do wszystkiego.
czwartek, 1 marca 2012
Mętlik.
Witajcie. W moim życiu zapanował chaos. Nie tylko na studiach (nowe przedmioty są naprawdę fajne!), ale również w "domu".
Hmm. Może zacznę od tego, że atmosfera w naszym mieszkaniu w Krakowie nie jest już taka jaka była wcześniej. Złożyło się na to wiele czynników. Między innymi kłótnie. Wiadomo, że jak mieszkają z sobą trzy różne, silne charaktery to prędzej czy później dojdzie między nimi do konfliktu. I doszło. Nie będę Was bliżej męczyć naszymi sprawami, ale powiem jedno: było parę spraw niewyjaśnionych. Wyszło na jaw, że jedna z osób, które uważałam za bliskie (a mieszka obecnie ze mną) trochę mnie okłamała. Ja osobiście kłamstwa NIENAWIDZĘ! Dlatego ciężko jest mi to również wybaczyć. Nie była to poważna sprawa, ale naruszyła moje zaufanie do tej osoby.
Druga z osób, które ze mną mieszkają, jest mi bardzo bliska. Dużo bardziej niż ta pierwsza. Mieszkamy w jednym pokoju, więc siłą rzeczy spędzamy z sobą wiele godzin. Nie chcę jej stracić, ponieważ do tej pory nie poznałam osoby, z którą łączyłaby mnie taka bliska zażyłość. Niestety, cała ta atmosfera w naszym mieszkaniu przyczynia się również do tego, że między nami zaczyna się psuć... Nie jest już tak jak chociażby dwa miesiące temu, gdy cieszyłyśmy się z byle powodu, oglądałyśmy głupie seriale i było świetnie. Teraz jest poważniej i smutniej... Nie wiem dlatego tak się dzieje. Nie wiem, co mam zrobić. Nie wiem jak to wszystko załatwić. W mojej głowie panuje mętlik.
Sama nie wiem czy po prostu, nie będę musiała po skończeniu umowy mieszkaniowej (w sierpniu) zmienić mojego lokum. Strasznie tego nie chcę, ale nie mam zamiaru również męczyć się i żyć w jakiejś grobowej atmosferze. To życie studenckie, a jakoś w ogóle tego nie czuję. Może to ta pogoda wpływa na mnie tak pesymistycznie. Chcę wiosnę! Chcę słońca! Chcę żyć!
niedziela, 25 września 2011
Posumowanie wyjazdu
Dzień dobry :) Przepraszam, że piszę dopiero teraz, ale naprawdę miałam wiele zaległości po przyjeździe. Niby nie było mnie 12 dni, a tyle problemów się narobiło, że aż głowa mała.
Jednak w dzisiejszym poście skupię się na podsumowaniu moich wakacji za granicą. Zobaczyłam kolejne miejsce na świecie, które po raz kolejny mnie zaskoczyło. Wszelkie przemyślenia zapiszę w postaci punktów, tak będzie najwyraźniej i przejrzyście.
1. Noc na lotnisku. Nie mieliśmy bezpośredniego lotu na Majorkę, więc musieliśmy nocować na lotnisku w Bergamo (ok.50km od Mediolanu). Było to niesamowicie pozytywne przeżycie. Rozwinęliśmy ręczniki w kącie lotniska i położyliśmy się. Ja oczywiście nie mogłam zasnąć, bo zbyt wiele działo się dookoła. :) Idąc do toalety poznałam bardzo miłych ludzi z Łodzi, którzy lecieli do Portugalii na studia. Przegadaliśmy pół nocy.
2. Szkoła języka. Co prawda mój włoski nie jest AŻ tak perfekcyjny, żebym mogła się nim posługiwać na co dzień, natomiast angielski służył mi świetnie. Praktycznie mogę nazwać się 'tłumaczem' grupy. Przyjaciele niezbyt mówili po angielsku, więc to ja zajmowałam się organizacją. Wiele mnie to nauczyło, ponieważ poszerzyłam swoje słownictwo o nowe, do tej pory nieznajome słówka.
Jednak w dzisiejszym poście skupię się na podsumowaniu moich wakacji za granicą. Zobaczyłam kolejne miejsce na świecie, które po raz kolejny mnie zaskoczyło. Wszelkie przemyślenia zapiszę w postaci punktów, tak będzie najwyraźniej i przejrzyście.
1. Noc na lotnisku. Nie mieliśmy bezpośredniego lotu na Majorkę, więc musieliśmy nocować na lotnisku w Bergamo (ok.50km od Mediolanu). Było to niesamowicie pozytywne przeżycie. Rozwinęliśmy ręczniki w kącie lotniska i położyliśmy się. Ja oczywiście nie mogłam zasnąć, bo zbyt wiele działo się dookoła. :) Idąc do toalety poznałam bardzo miłych ludzi z Łodzi, którzy lecieli do Portugalii na studia. Przegadaliśmy pół nocy.
2. Szkoła języka. Co prawda mój włoski nie jest AŻ tak perfekcyjny, żebym mogła się nim posługiwać na co dzień, natomiast angielski służył mi świetnie. Praktycznie mogę nazwać się 'tłumaczem' grupy. Przyjaciele niezbyt mówili po angielsku, więc to ja zajmowałam się organizacją. Wiele mnie to nauczyło, ponieważ poszerzyłam swoje słownictwo o nowe, do tej pory nieznajome słówka.
Palma de Mallorca (Stolica Majorki)
3. Jedzenie i kultura. Jako że od niedawnego czasu zostałam wegetarianką moje potrawy były troszkę ograniczone. :) Ale i tak jadłam bardzo smacznie. Muszę pochwalić się, że na plaży zjadłam najlepszego ananasa jak do tej pory, w całym swoim życiu. Tak słodki i pyszny, że trudno sobie to wyobrazić. Niestety, wszystko na wyspie było bardzo drogie, a nasz budżet nieco ograniczony, dlatego nie dane nam było zasmakować wszystkiego, na co mieliśmy ochotę. Ale cóż... może innym razem. ;) Odnośnie kultury-hmmm...- dość ciekawa, szczególnie tak zwana siesta. Wszystkie sklepy zamknięte, ludzie odpoczywają. Sądzę, że w Polsce by się to nie przyjęło. A szkoda ;)piątek, 9 września 2011
Majorka :D
Dzisiaj wylatujemy na Majorkę z moim facetem i przyjaciółmi. Wracamy 21 września. :) Wakacje 2011 uważam za otwarte! :D
niedziela, 26 czerwca 2011
obsesyjna miłość
Ale się wkopałam.... Pokrótce postaram się Wam przybliżyć moją obecną sytuację. Mam kolegę, z którym znamy się od najmłodszych lat. Ten kolega od roku jest z dziewczyną. Jednak wyraźnie do siebie nie pasują. Nie pasują?! To mało powiedziane. Ona codziennie chce się z nim widywać, nie pozwala mu wychodzić do znajomych czy czasem napić się piwa z kolegami. On jest osobą strasznie nerwową i wyraźnie ma już tego dość.
Ta dziewczyna próbowała się ze mną zaprzyjaźnić i oczywiście byłam jak najbardziej "za", aż do dnia dzisiejszego, kiedy to zostałam oskarżona o to, że chcę zepsuć ich związek. Zawsze, gdy się kłócili, przychodziła do mnie, płakała, ja ją pocieszałam i starałam się pomóc. Dawałam całą siebie, żeby im się tylko udało i żeby się godzili. Dzisiaj w nocy dostałam sms: "Podniósł na mnie rękę i uderzył!!!". Przeczytałam go dopiero rano, bo o 1 w nocy już spałam... strasznie się przestraszyłam, co takiego mogło się między nimi wydarzyć, że on byłby w stanie podnieść na nią rękę!
Poszłam do tego mojego kolegi i chciałam dowiedzieć się więcej, czy jej się nic nie stało itp. I powiedziałam mu, że dostałam takiego sms w nocy. A on do niej zadzwonił i sprzeklinał, że robi z niego damskiego boksera itp. Nagle, zadzwoniła do mnie i dostałam za swoje.... że wtrącam się w nie swoje sprawy, że po co do niego poszłam, że wszystko spieprzyłam między nimi i że to przeze mnie ich związek się rozpadł....
Błagam Was. Czy to ja jestem nienormalna w tym świecie, czy to świat dookoła mnie oszalał?! Chciałam dziewczynie pomóc, a ona z "gębą" na mnie... Strasznie się na niej zawiodłam. Przysięgam, że już nigdy nigdy NIGDY nie będę mieszać się w związki innych osób!
Ta dziewczyna próbowała się ze mną zaprzyjaźnić i oczywiście byłam jak najbardziej "za", aż do dnia dzisiejszego, kiedy to zostałam oskarżona o to, że chcę zepsuć ich związek. Zawsze, gdy się kłócili, przychodziła do mnie, płakała, ja ją pocieszałam i starałam się pomóc. Dawałam całą siebie, żeby im się tylko udało i żeby się godzili. Dzisiaj w nocy dostałam sms: "Podniósł na mnie rękę i uderzył!!!". Przeczytałam go dopiero rano, bo o 1 w nocy już spałam... strasznie się przestraszyłam, co takiego mogło się między nimi wydarzyć, że on byłby w stanie podnieść na nią rękę!
Poszłam do tego mojego kolegi i chciałam dowiedzieć się więcej, czy jej się nic nie stało itp. I powiedziałam mu, że dostałam takiego sms w nocy. A on do niej zadzwonił i sprzeklinał, że robi z niego damskiego boksera itp. Nagle, zadzwoniła do mnie i dostałam za swoje.... że wtrącam się w nie swoje sprawy, że po co do niego poszłam, że wszystko spieprzyłam między nimi i że to przeze mnie ich związek się rozpadł....
Błagam Was. Czy to ja jestem nienormalna w tym świecie, czy to świat dookoła mnie oszalał?! Chciałam dziewczynie pomóc, a ona z "gębą" na mnie... Strasznie się na niej zawiodłam. Przysięgam, że już nigdy nigdy NIGDY nie będę mieszać się w związki innych osób!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



