poniedziałek, 3 października 2011

pierwszy raz

Początek roku akademickiego. Dzisiaj o 9 udałam się na rozpoczęcie roku w Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Co prawda dość ciężko było wstać o 6 rano, ale jakoś dałyśmy radę. Poznałam koleżanki z roku (bo facetów, stety albo niestety, nie ma), bardzo sympatyczne osoby. Będę mieć wiele ciekawych przedmiotów jak: psychologia społeczna, metodologia badań społecznych, pedagogika społeczna, komunikacja interpersonalna itp.

Wszystko układa się bardzo dobrze, jednak ani na chwilę nie mogę przestać myśleć o moim D. Nawet pisząc tę wiadomość mam łzy w oczach. Nie wiem jak nad tym zapanować. Wiem, że wszystko będzie dobrze, wiem, że muszę się przyzwyczaić, ale tak strasznie za nim tęsknie.

Był u mnie przez weekend. I co z tego skoro wczoraj wylałam hektolitry łez, gdy się z nim żegnałam? Kiedy się przyzwyczaję, że nie będę go widzieć codziennie? Tęsknota boli.

4 komentarze:

Kropelka pisze...

Przyzwyczaisz się szybko. Ja ciągnęłam związek weekendowy przez 1,5 roku studiów i dało radę (potem się rozpadło, ale nie bezpośrednio przez odległość, pośrednio może trochę). Zamiast płakać, idź na miasto póki nie masz nic ważnego do roboty:)

Pozytywka pisze...

"Co z tego?" Jak to co? Na pewno spędziliście miło razem czas w ten weekend. Trzeba się cieszyć z dobrych chwil, a nie płakać, że już pojechał. Trzeba łapać te dobre chwile. Teraz jeszcze pewnie masz dużo czasu bo zajęcia na dobre się nie zaczęły, ale myślę, że jak już na dobre się studia rozkręcą, będzie Ci łatwiej bo i mniej czasu na myślenie. Po sobie wiem, że w takich sytuacjach najlepiej jest się czymś intensywnie zająć. :)
Trzymaj się. :)

LCL pisze...

Ciesz się studiami, tym początkiem i nieznanym! Zazdroszczę normalnie!
I głowa do góry, tu dziewczyny Ci dobrze radzą widzę (;

zakochana :* pisze...

Staram się cieszyć, może za niedługo będzie lepiej.