wtorek, 30 sierpnia 2011

wegetarianka?

Całkiem przypadkowo trafiłam dzisiaj w sieci na filmik. Krótki - 12 minutowy. Jednak czuję, że właśnie te 12 minut zmieniło moje życie.

Od zawsze kocham zwierzęta. Gdy byłam malutka chciałam być weterynarzem. Chciałam ratować, pomagać i dokarmiać każde stworzenie, które tego potrzebowało. Dzisiaj obejrzałam ten film i zrozumiałam, że muszę coś zmienić w swoim życiu! Skoro tak bardzo kocham zwierzęta, dlaczego mam przykładać się do ich śmierci? Nie wiem ile w swoim życiu zjadłam już świń, kurczaków czy krów, ale to koniec! Nie chcę, żeby jakiekolwiek zwierzę musiało cierpieć z mojego powodu.

Chcę trochę więcej poczytać na ten temat. Spróbować głębiej wejść w ten temat, ale czuję, że po tym filmie, nawet najmniejszy kęs mięsa nie przeszedł by mi przez gardło....
Dodaję link do tego filmu, ale ostrzegam - jest on przeznaczony dla ludzi o mocnych nerwach.

http://www.youtube.com/watch?v=mHqEypY_FYU

6 komentarzy:

Tuśka pisze...

Hm, mnie też od czasu do czasu takie myśli napadają. A już szczytem było obejrzenie filmu, o którym być może słyszałaś - "Ziemianie". Wyłam jak bóbr przez cały film i długo po nim, choć mam dość mocne nerwy (studiuję weterynarię i jak to mówią: weterynarza nic nie przeraża :) ). Nie wiem, czy byłabym w stanie całkowicie usunąć mięso z diety, czuję, że jest ono mi niezbędne - na pewno będę próbowała ograniczyć, ew. zostawię sobie ryby, bo są zdrowe.
Powodzenia i trafnych wyborów życzę!
Zaraz obejrzę ten polecany przez Ciebie film.

zakochana :* pisze...

Nie oglądałam tego filmu "Ziemianinie" i szczerzę Ci powiem, że nie chcę oglądać. Ja strasznie przeżywam takie rzeczy :( Płaczę potem po nocach, śnią mi się biedne, martwe zwierzęta itp.

Gdybym miała więcej odwagi na pewno bym go obejrzała. A Twojej specjalności zawodowej zazdroszczę Ci z całego serca. Od zawsze chciałam być weterynarzem, ale nie wyszło.... Nie uśpiłabym zwierzęcia. Za miękka jestem.

Pozdrawiam ;)

Klaidua pisze...

Jestem wegetarianką już od dziewięciu lat i z tego, co przeczytałam w Twoim poście mogę ci powiedzieć, że to raczej chwilowa fascynacja niż konkretna motywacja do przejścia na wegetarianizm. Łatwo powiedzieć "nie chcę krzywdzić zwierząt", ale musisz sobie zdawać sprawę z tego, ile taka dieta przysparza problemów, zwłaszcza w Polsce, gdzie społeczność wegetarian nie przekracza 3% ludności. Jednak jeśli wciąż będziesz się skłaniać ku temu, by w ten sposób zmienić swoje życie, to trzymam kciuki;)

zakochana :* pisze...

Dlatego próbuję dowiedzieć się więcej na ten temat. Wiem, że dieta wegetariańska nie jest łatwa, ale ja już dotychczas jadłam naprawdę śladowe ilości mięsa.

Nie sądzę, że jest to moja "chwilowa fascynacja". Wszystko jeszcze przede mną. Uważam, że mam dość silną wolę, aby sama zaplanować sobie co powinnam, a czego nie powinnam jeść. ;)

Serafinia pisze...

Na początku radziłabym Ci stopniowo ograniczać mięso aż do całkowitego usunięcia jego z diety, bo organizm musi się przyzwyczajać do braku mięsa..
Ale życzę powodzenia w wytrwałości :)
Pozdrawiam, Serafinia

zakochana :* pisze...

Serafina, ja już od dłuższego czasu spożywałam śladowe ilości mięsa (zazwyczaj tylko mięso drobiowe). Teraz czuję się naprawdę dobrze z myślą, że zwierzęta nie są moim pożywieniem. ;)