piątek, 30 maja 2014

Wyzwanie - 24 i 25 dzień - KONIEC!

Twoja definicja piękna

Piękno zachwyca drugiego człowieka i zostaje w naszej głowie na dłużej. Piękna kobieta to ta, która akceptuje samą siebie, kocha swoje ciało, zna własną wartość. Dlatego ja sama nie uważam się za piękną, ponieważ NIE akceptuję siebie, NIE kocham swojego ciała i SŁABO znam własną wartość. Dużo pracy nad moim "pięknem" mnie czeka.

10 prawd o Tobie i aktualna waga

1. Zakochana i zaślepiona.
2. Niespełniona Pani Prawnik, która chce naprawić błędy młodości.
3. Obsesyjna na punkcie własnego wyglądu.
4. Nienawidząca wagi i wszystkiego, co związane z kilogramami (szczególnie tymi powyżej 50)
5. Lubiąca film "Jutro idziemy do kina" i jednego z głównych bohaterów - Antoniego Pawlickiego.
6. Mająca małe grono przyjaciół, jednak ciesząca się z tego!
7. Lubiąca zapominać o "bożym świecie" w Zakopanem, w górach.
8. Kochająca wysiłek fizyczny i SPORT.
9. Chcąca na nowo wykreować własne "Ja".
10. Lubiąca się w nocy uczyć.

Waga: 56 kg.     ----> moja waga chce mnie wykończyć psychicznie i udaje jej się to w 100% :)

Dzisiejsza aktywność: 30 minut biegania na bieżni z pochyleniem 4% (-330 kalorii), 30 minut orbiterka z obciążeniem 8 (-335 kalorii), 100 brzuszków
+ wieczorem: Mel b brzuch, ABS i pośladki.

wtorek, 27 maja 2014

Wyzwanie - 23 dzień

Czy uważasz, ze media wywierają presje na to, aby być chudym?

Tak. Chudość jest wszędzie: w telewizji, w gazetach, w Internecie, na ulicy, w dzień i w nocy, w Święto i dni powszednie. Młode dziewczyny chcą zostawać modelkami, chcą być TOP MODEL, bo to jest modne. Chudość jest w cenie. Szczuplejszym jest w życiu łatwiej, dlatego cały świat dąży do idealnej sylwetki. I nikt nie wmówi mi, że jest inaczej. Osoby otyłe czy nawet pulchne uważane są za niedbałe i niechlujne. To nie jest tylko moje zdanie, a ponad 80% społeczeństwa.
Chude jest lepsze. Każdy to wie.

Dzisiejsza aktywność: "Killer" Chodakowskiej (zabójstwo!), Mel b brzuch, Mel b pośladki, Mel b ABS + rozciąganie z Mel.

Oglądałam cały sezon programu tvn "Project Runway". Wiem, że to wszystko było z góry ustalone, ale nawet polubiłam tych ludzi i te niedziele z modą. W tamtą niedziele się skończył i wygrał Kuba. Liczyłam na Maćka, bo miał takie oryginalne te projekty. Jednak jak mam być szczera to Kuba był profesjonalistą i zasłużył na to zwycięstwo. Śnił mi się :) Lubiłam ten program, bo były śliczne modelki. Takie szczupłe i perfekcyjne. Nigdy taka nie będę i nie byłam. Dzisiaj mama powiedziała mi, że gdybym była wyższa mogłabym zostać fotomodelką, bo jestem śliczna. Nie wiem, po co mama mnie pociesza. Wiem jaka jest prawda. 
Jutro śmigam do Krakowa to nie będę w stanie wykonać "Miesiąca z Mel". Znów pojawi się czerwona cyferka, ale usprawiedliwiona, bo po prostu nie będzie mnie dwa dni w domu. Perfekcjo, wybacz!
Miałam dostać okres, ale nie dostałam... Mam tylko takie małe plamki. Nie jestem w ciąży, bo z T. robiliśmy test. Fuck. 
Jakieś siniaki porobiły mi się na ciele. Na brzuchu to normalne, bo od hula hop, ale na nogach? Dziwne. Brzydko to wygląda. No cóż, życie.  Nobody is perfect. Hahaha ...

poniedziałek, 26 maja 2014

Wyzwanie - 20,21,22 dzień

Odchudzasz się pierwszy raz?

Hahaha. Nie, zdecydowanie nie. Odchudzanie to moja "filozofia", w której tkwię już bardzo długo. Jak już kiedyś wspomniałam - nie jest to zrzucanie kilogramów, tylko styl życia. Bez ćwiczeń i diety życie nie byłoby tak ciekawe.


Jaki rozmiar ubrań nosisz?

36 przeważnie. Ale mam w szafie sporo 38 i też jest OK. Jednak kupując nowe rzeczy sięgam zdecydowanie częściej po eSki. Chociaż wydaje mi się, że to 36 jest po prostu dość duże dlatego się w nie mieszczę. (do tej pory nie wiem jak mój tłusty brzuch wciska się w takie spodnie ....... )

Jaka jest Twoja ulubiona dieta?

"Jedz jak najmniej potrafisz" - efekty może nie są jeszcze tak widoczne, ale jak już będą to Wam wszystkim szczęki opadną. Bo mottem jest: Zrób wszystko, aby wyglądać jak milion dolarów, a nie jak towar z przeceny!

Dużo ostatnio miałam obowiązków. Wczoraj przewodniczyłam komisji wyborczej. Miło było, nawet. Zarobiłam sobie 200 złotych także jest na plus. Oczywiście, zadzwoniła Pani ze stoiska z biżuterią i powiedziała, że przyjęli kogoś innego, ale moje CV zatrzymają, bo ta osoba jest tylko na okres próbny... Sranie takie. Mówiłam Wam, ze mnie nie przyjmą, bo jestem gruba. Tam musi być perfekcyjna osoba, a nie takie coś jak ja.
Ogólnie słońce świeci i jest sympatycznie, ale mój humor jest dalej słaby, tak jak wcześniej. We środę jadę do Krakowa i będę nocować znów u mojej przyjaciółki. Idziemy w miasto, potańczyć. Tak jak kiedyś - we czwórkę. Kocham takie wyjścia, bo wtedy zapominam o wszystkich problemach i jestem tylko z nimi <3. A każda z dziewczyn jest wyjątkowa, dlatego tak bardzo się lubimy. Jedna delikatna, druga stanowcza, trzecia szalona, a ja? Ja jestem sobą. I wśród nich czuję się równie wyjątkowa jak one. Te trzy osoby, będą symbolem moich studiów w Krakowie. Dzięki nim wiele przeżyłam i bardzo dużo im zawdzięczam. A wiecie co przede wszystkim? Że po prostu są. :*

Wczorajsza aktywność: REST DAY.
Dzisiejsza aktywność: 10 minut hula hop, 70 brzuszków, Mel ABS, Mel Brzuch, Mel Pośladki, Brzuch z Natalią Gacką, Sexy Legs + rozciąganie z Melusią.

piątek, 23 maja 2014

Wyzwanie - dzień 19

Kiedy ostatnio jadłaś fast food?

Hmmm. Jadłam pół zapiekanki jakiś miesiąc temu. Oczywiście była to opcja podstawowa, bez mięsa i innych kalorycznych rzeczy: ser, pieczarki, ogórek i chyba papryka, jeśli dobrze pamiętam.
A wcześniej? Jakieś 2 miesiące temu zjadłam kebaba wegetariańskiego. Niby nic, ale miałam wyrzuty sumienia, dlatego nie chcę jeść go ponownie.





Kolejna kłótnia z rodzicami. Nie chcą, żebym poszła na prawo. Mimo tego, że mówię że wezmę kredyt studencki. Muszę się wyprowadzić... Jak najszybciej. Byłam dzisiaj na rozmowie o pracę, może tym razem się uda. Muszę się usamodzielnić, bo nie da się tak żyć.
Ciągle słyszę, że mam niepewną przyszłość, że ciągle zmieniam zdanie... Chyba zbyt wiele mówię mojej mamie. Ona bądź, co bądź nie jest jednak moją przyjaciółką tylko matką. Zawsze nią będzie.
Ale denerwuje mnie to ciągłe zadawanie tych samych pytań, przewidywanie czarnych scenariuszy... Ona kopie leżącego. Nawet nie wie, jak ostatnio jest ze mną źle pod względem psychicznym i tylko mnie dobija.  Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
Dzięki Bogu, że Was mam. Mogę to wszystko tutaj napisać. Blog to mój Raj.

Dzisiejsza aktywność: 1 godzina jazdy na rowerze (jakieś 18 km), Mel B brzuch, Mel B pośladki, Mel B ABS, brzuch z Natalią Gacką + rozciąganie z Mel.
Jedzenie: Jest ciepło dlatego nie jestem głodna.... 2 kromki chleba wieloziarnistego, jogurt Activia, pomidor, serek wiejski.

czwartek, 22 maja 2014

Wyzwanie - 18 dzień

Czego nie możesz odmówić sobie z jedzenia?

Nie ma takiej rzeczy. Ze wszystkiego jestem w stanie zrezygnować. Najciężej jednak jest mi porzucić chleb, bo zrobienie kanapki jest bardzo szybkie. A często nie mam czasu na inne wymyślne posiłki. Od jakiś czterech lat jem tylko ciemny chleb, najbardziej ziarnisty z możliwych. Moja mama kupuję taki na kromki, który jest dość ciężki, dlatego liczę, że jest NAPRAWDĘ "ciemny". Oczywiście nie szaleję z chlebem, bo wiem, że mimo wszystko jest kaloryczny.
Trudno jest mi zrezygnować również z mojej zmory - chipsów. Uwielbiam każdy smak. Mogłabym śmiało żywić się tylko chipsami, chociaż wiem jak bardzo są kaloryczne. Dlatego ich nie jem. Oczywiście, podczas tzw. "napadów" zdarza mi się, ale jest to maksymalnie raz na 2 tygodnie. A na następny dzień robię sobie zawsze głodówkę, aby wyrównać poziom kalorii.
Do słodkiego jakoś mnie nie ciągnie. Wiadomo, lubię czekoladę, jak każdy, ale zdecydowanie wolę słone rzeczy.
Fast food'y jadłam jak ważyłam milion kilo. Od tamtego czasu omijam je szerokim łukiem. Doprowadziły mnie wtedy do klęski, więc i tym razem mogłoby się tak zdarzyć. Poza tym nie jem mięsa, dlatego z zasady hamburgery i inne MC'i odpadają. Czasem mam ochotę na wegetariańskiego kebaba. Ale nie jem go. Bo to że mam na coś ochotę nie oznacza, że od razu muszę to jeść ;) W wegetariańskim kebabie jest biała bułka, która jest kaloryczna i sosy, które mają w sobie majonez. Dlatego są tak tuczące i powinno się je eliminować z diety każdego człowieka!





Dzisiejsza aktywność: Mel B brzuch, Mel B pośladki, Mel B ABS + rozciąganie + sto godzin biegania po Krakowie.
Jedzenie: 150g surówki (60 kalorii), 4 wafle ryżowe (jeden 19 kalorii), 2 małe kromki chleba orkiszowego (100 kalorii) z twarożkiem (30 kalorii) i jogurt Jogobella o smaku kiwi (130 kalorii). Wiem, że dużo, ale jakoś nie mogłam się powstrzymać przed jedzeniem jak wróciłam późno do domu... 

PS. Zamówiłam dzisiaj hula hop. Więc pewnie od następnego tygodnia dodatkowo będę sobie hujać. Ponoć świetnie to robi na talię i "boczki". 

PS2. Ciągle chce mi się płakać. Nie wiem, czy to z powodu zbliżającej się miesiączki, czy po prostu - nad swoim beznadziejnym losem. Chciałabym być komuś wreszcie potrzebna. Założyć rodzinę, mieć swoje mieszkanie, kochającego męża, dzieci, dobrą pracę... Wtedy życie ma sens. A teraz? Żyję z dnia na dzień, totalnie bez celu. Pardon, moim celem jest wyniszczanie siebie od środka. Zapomniałabym. 

wtorek, 20 maja 2014

Wyzwanie - 15,16,17 dzień

Jesteś wegetarianką?
Tak. Od trzech lat. I jestem z tego powodu bardzo z siebie dumna.

Kiedy zdecydowałaś się odchudzać?
Trudno powiedzieć. Od czterech lat? A tak na poważnie to półtora roku temu dietę połączyłam z ćwiczeniami. Raz jest lepiej, raz postanawiam to wszystko rzucić w cholerę. Bywa różnie. Kolorowo i podłużnie.

Czy kiedykolwiek miałaś zaburzenia żywieniowe?
Nie. Jeszcze nie.



Ostatnio dużo się dzieje. Mam sporo zajęć na uczelni dlatego jestem stałą bywalczynią trasy Osw - Kraków. Dodatkowo, zadzwoniła do mnie szefowa tego stoiska z biżuterią, przy którym miałabym pracować. Wczoraj byłam na próbnych trzech godzinach, ale było tak niewiele osób, że nie mogłam się "wykazać". ;)
Co najbardziej mnie smuci, nie mam czasu na ćwiczenia! Dzisiaj byłam znów na uczelni, później miałam szkolenie związane z niedzielnymi wyborami (bo jestem przewodniczącą komisji wyborczej). Teraz przyszłam do domu, piszę do Was i nie mam siły podnieść nogi. Namawiam mamę na bieganie, może się uda.
W ogóle nie wiedziałam, że porcja sałatki greckiej ma aż 300 kalorii!! Zdałam sobie sprawę z tego jak już ją wchłonęłam... Tragedia. Później wróciłam do domu i zjadłam jeszcze fasolkę szparagową, taką zieloną. Małe zło. Powinnam już odpuścić na dziś. Jednak czuję, że na tym się nie skończy. Jestem słaba. Nie fizycznie, tylko psychicznie. Boję się, że będę miała dzisiaj napad... ;/ Muszę poćwiczyć, bo wtedy nie chce mi się jeść.

Przedwczorajsza aktywność: Mel B brzuch, Mel B pośladki, Mel B ABS, Brzuch z Natalią Gacką, Sexy Legs i rozciąganie z Mel.

Wczorajsza aktywność: trzy godziny stania w pracy .... i dlatego zaznaczyłam ten dzień na czerwno :(

Dzisiejsza aktywność: 30 minut biegania na świeżym powietrzu, Mel B brzuch (11 min), Mel B ABS(9min) , Mel pośladki (10 min), Sexy Legs (17 min) i rozciąganie z Mel (6 min).

sobota, 17 maja 2014

Wyzwanie - 14 dzień.

Jaką wagę najniższą osiągnęłaś?

52 kilogramy. I to jest mój pierwszy cel, który planuję osiągnąć w sierpniu.


Piosenka mojego dzieciństwa. Wtedy nie było problemów, było kolorowo.
Nie, nie mam zamiaru przemilczeć tych wszystkich komentarzy pod moim wcześniejszym wpisem. Wiem, w co się "pakuję". Dla mnie to nic złego. Po prostu dążę do określonego celu. Wytrwałość to chyba dobra cecha? Mam już 22 lata, wiem co robię i jestem odpowiedzialna za swoje czyny. Niech wreszcie ludzie pozwolą mi decydować samej o swoim losie. Jestem jedynaczką nad którą wszyscy od najmłodszych lat chuchają i dmuchają, żeby czasem nic sobie nie zrobiła. Mam tego dość. Sama decyduję i podejmuję zagrożenia. Jeśli taka droga jest niewłaściwa, Drogie Anonimy, pozwólcie samej mi się sparzyć. Dla mnie to jedyna droga, którą chcę iść. Prędzej czy później moje kompleksy sprowadziłyby mnie do ruiny. Bo łatwo jest napisać: "Nie jesteś gruba, przesadzasz." Tylko że te wszystkie komentarze dla mnie są w zupełnie innym języku. Ja ich nie rozumiem... Bo inni nie są w stanie zrozumieć mnie. 
Walczę o sylwetkę już parę lat. Raz było lepiej, raz gorzej. Ale nie mam zamiaru się poddać. Chcę pokochać siebie. To mój największy cel. 
Wiem, ze chudość nie sprawi, że stanę się lepszym człowiekiem, że znikną wojny na świecie i nie będzie już więcej kataklizmów. Wiem, ze chudość nie da mi wygranej w lotka, ani nie otworzy za mnie najlepszej w Polsce kancelarii prawniczej. Wiem, ze chudość nie założy mi rodziny i nie spłodzi dzieci. Ale chudość sprawi, że zaakceptuję siebie. A to dla mnie jest naprawdę ważne. Dopóki to się nie stanie, nigdy nie będę szczęśliwa. Może to "płytkie" jak wielokrotnie usłyszałam, lecz to już moja indywidualna sprawa. Jeden ma kompleks w postaci odstających uszy, drugi ma krótsza lewą nogę, ja mam problem z wagą. Człowiek jest tylko człowiekiem. Dajcie mi walczyć ze swoimi słabościami a nie osądzajcie, że jestem mało dojrzała i niszczę swoje zdrowie. Może i w późniejszym etapie mojego życia pojawią się dużo gorsze problemy i wówczas z tych obecnych będę się głośno śmiać. Każdy ma problemy takie na jakie zasługuje, i nie można ich w żaden sposób bagatelizować i lekceważyć. 
Chcę być chuda. Będę. Czy to się komuś podoba czy nie. 

Dzisiejsza aktywność: Mel B brzuch, Mel b Pośladki, Mel B ABS, 14 min ABS z Natalią Gacką, ćwiczenia na wewnętrzną stronę ud z Chodakowską, rozciąganie z Mel.