środa, 18 maja 2011

zwątpienie


Wczoraj zdawałam ustną z polskiego. Zwątpiłam nie tylko w swoje umiejętności, ale również w cały system edukacji. Przygotowywałam się do prezentacji bardzo długi okres czasu. Wybrałam temat "przedstaw różne ujęcia Holocaustu w literaturze i filmie". Możliwe, że jest to dość trudny temat. Możliwe, że nie podołałam i zjadł mnie stres... Dostałam 75%. Lecz kolega, który nie przygotowywał się w ogóle, nie napisał pracy, nie uczył się przez 3 lata zdał na 100%. Ma gadane chłopak. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że strasznie podupadła moja samoocena. Teraz kiedy powinnam w siebie wierzyć. W siebie i swoje umiejętności, plany na przyszłość... wszystko legło w gruzach. Bardzo ciężko jest mi się teraz podnieść. Nie dlatego, że 75% to jest mało, lecz dlatego, że nie spełniłam swoich obranych celów. Moim celem było wyjść z sali z uśmiechem na twarzy, a wyszłam ze łzami w oczach. Całkowicie podczas prezentacji pogubiłam się, przekroczyłam czas, zacięłam i myślałam, że po prostu poddam się i wyjdę. To i tak cud, że dali mi te 15pkt.

Nie wiem jak poradzić sobie ze stresem podczas takich wystąpień. Nigdy nie miałam z tym problemów. Gdy odpowiadałam przy tablicy potrafiłam sobie z tym radzić... Teraz, na maturze stres wszystko mi zepsuł.

Teraz czekać tylko na piątek - na angielski ustny. Mam nadzieję, że tym razem zapanuję nad sobą. A po angielskim, jedziemy z moim chłopakiem na weekend do Zakopanego! I hulaj duszo po Krupówkach! :)

2 komentarze:

Kropelka pisze...

Nie martw się, będzie lepiej, matura ustna i tak nie jest taka ważna. No i tak naprawdę ona sprawdza TYLKO nasze wygadanie, szybkość reakcji na pytania i poziom wyluzowania. Złota zasada jaką tłukła mi babka z angielskiego "Nie ważne co mówisz, ważne JAK to mówisz i ŻE mówisz" Najgorsze co można zrobić na jakimkolwiek ustnym to zamilknąć...

Wasp pisze...

Sama kilka dni temu zdałam maturę ustną z polskiego i to z całkiem niezłym wynikiem. Prezentację skończyłam pisać dzień przed, stres mnie od rana zżerał. Jednak uświadomiłam sobie, że to nie jest jakieś wielkie wydarzenie w moim życiu - ot kolejny egzamin, a to czy dostanę 15 czy 20 punktów nie ma większego znaczenia. Jestem tam po to, aby się czegoś nauczyć. A czego to mnie to matura ustana z języka ojczystego mogła nauczyć - pewnie zapytasz.
- opanowania własnych emocji (stresu)
- spokojnego, w miarę wolnego mówienia
- uśmiechu mimo wszystko
- poprawnego wysławiania - retoryki

Sama wybrałam temat bardzo optymistyczny, dobrze się bawiłam czytając książki, pisząc prezentację, a na egzaminie z uśmiechem odpowiadałam na pytania. Po prostu wciągnęłam się w ten temat i to był chyba klucz do sukcesu.

A z nasz system oświaty - ma sporo wad, ale dziewczyno - ciesze się, że mogłaś się uczyć, że spotkałam paru dobrych belfrów. Doceń to, co zostało Ci dane, a nie ciągle narzekaj.

Pozdrawiam,
Wasp