Staram się jeść jak najwięcej warzyw i owoców. Wiem też, że muszę zaprzyjaźnić się ze soją. Można z niej zrobić naprawdę pozytywne potrawy, które dostarczą mi potrzebnych witamin. Czytam fora internetowe poświęcone wegetarianizmowi. I powiem Wam, że jestem bardzo szczęśliwa, że się zdecydowałam na taki krok.
Wczoraj przewieźliśmy moje rzeczy do mieszkania w Krakowie. Łóżko, tv, książki... Teraz w moim pokoju jest strasznie pusto i wyraźnie czuję, że coś się zmienia. Kończy się stara era, a zaczyna dorosłość. Wiem, że dalej będę na "garnuszku" rodziców, ale w Krakowie postaram się bardziej usamodzielnić. Znaleźć jakąś pracę na popołudnia, najlepiej związaną z pracą socjalną. Zawsze to doświadczenie, nawet jeżeli miałby to być darmowy wolontariat.
Piszę tego posta z uśmiechem na twarzy, ponieważ wiem, że zmiany są dobre i potrzebne! Mam nadzieję, że wszystko (a przynajmniej większość) pójdzie po mojej myśli i z dniem 1 października rozpocznie się najlepszy okres mojego życia ;)
Przeczytałam dzisiaj na jakiejś stronie internetowej cytat, który niesamowicie mnie wzruszył. Brzmi on: