Witajcie ;) W piątek w ramach projektu socjalnego jednej z moich koleżanek z grupy, wybraliśmy się do więzienia, niedaleko Bochni. Było to dość niesamowite przeżycie, ponieważ nigdy nawet nie sądziłam, że mogę znaleźć się w takim miejscu....
Po 10 rano wielka brama się otworzyła, a w niej stanął umundurowany strażnik. Każdemu z nas odebrano dowody osobiste, telefony, pen drive'y i tego typu sprzęty. Gdy drzwi się za nami zamknęły, poczułam się jak w innym świecie. Każdy kąt był monitorowany, kontrolowany... Mogliśmy się poruszać tylko w eskorcie strażników.
Pierwszym miejscem, które było nam dane zobaczyć był to spacerniak. Na nim wówczas znajdowała się malutka część więźniów (około 30 osób). Z zaciekawieniem zaglądaliśmy do małego okienka. Ujrzałam w nim nagle parę oczu. Strasznych, przerażających oczu. Już do tego okienka więcej nie zajrzałam. Wielu ze skazanych odsiadywało karę 25 lat pozbawienia wolności, czyli wnioskując - morderstwo lub coś równie strasznego.
Później poszliśmy do sali widzeń, gdzie odbył się wykład z jednym strażnikiem w tym więzieniu. Znajduje się tam 340 więźniów. Tak jak już wcześniej wspomniałam, sporo z nich odsiaduje 25 lat. Jeden dożywocie. Było to więzienie dla recydywistów.
Gdy opuściliśmy to miejsce, poczułam się lżej. Przebywając tam, pomyślałam, jak ja bym się czuła wiedząc, że za tymi murami mam spędzić kolejne 25 lat swojego życia... Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Może to i lepiej.
poniedziałek, 19 listopada 2012
sobota, 22 września 2012
Witam po długiej przerwie!
Witajcie :* Na samym początku chciałam przeprosić za taką długą przerwę w pisaniu na blogu. Wakacje spędzałam w swojej rodzinnej miejscowości, w której oczywiście nic kreatywnego się nie dzieje.
Przez lipiec chodziłam do pracy, w sklepie. Później umowa ze mną nie została przedłużona ( szef to wstrętny i złośliwy człowiek, który całymi dniami siedział i patrzył w kamery czy, aby obsługujemy wszystkich klientów). Praca po 12 godzin, czasem trzy dni z rzędu - wracałam do domu wykończona.
Sierpień spędziłam na przygotowaniach do dwóch ślubów, które mnie czekały. Na jednym z nich byłam dróżką, a na drugim świadkiem. Pomagałam w organizacji zarówno jednego jak i drugiego. Wiele wówczas się dowiedziałam, co na pewno zaowocuję, gdy zabiorę się za przygotowanie moje ślubu i wesela :)
Wrzesień natomiast przeleciał tak szybko, że w sumie w ogóle go nie zauważyłam. Mogłam wykorzystać czas wakacji korzystniej, ale jestem nawet z siebie zadowolona. Rodziców często nie było, bo wyjeżdżali na wakacje, a co za tym idzie sama zajmowałam się domem. :) Wówczas mój narzeczony pomieszkiwał u mnie, a ja mogłam sprawdzać się w roli Perfekcyjnej Pani Domu. Żartuję, oczywiście. Do perfekcji mi bardzo daleko. Ale liczą się chęci.
Na pewno przez wakacje wzbogaciłam swoją wiedzą na temat Holocaustu. Miałam na to sporo czasu dlatego, byłam częstym gościem w bibliotece. Samotne wieczory spędziłam między innymi nad:
Zbliża się październik, a co za tym idzie, kolejny rok akademicki. Mam plany, które muszę zrealizować do końca roku - czyt. Postanowienia Noworoczne. Zabieram się za nie z dniem 1 października. ;) Część z nich już zaliczyłam, ale chcę wyjść na czysto. :) Szczególnie muszę odwiedzić teatr. Chciałabym również pojechać jeszcze w tym roku do Warszawy, zwiedzić Muzeum Powstania Warszawskiego. Jednak taka wycieczka trochę kosztuje. Jeśli zaoszczędzę - pojadę.
Pozdrawiam czytelników i jeszcze raz przepraszam za tak długą pauzę w pisaniu :*
Przez lipiec chodziłam do pracy, w sklepie. Później umowa ze mną nie została przedłużona ( szef to wstrętny i złośliwy człowiek, który całymi dniami siedział i patrzył w kamery czy, aby obsługujemy wszystkich klientów). Praca po 12 godzin, czasem trzy dni z rzędu - wracałam do domu wykończona.
Sierpień spędziłam na przygotowaniach do dwóch ślubów, które mnie czekały. Na jednym z nich byłam dróżką, a na drugim świadkiem. Pomagałam w organizacji zarówno jednego jak i drugiego. Wiele wówczas się dowiedziałam, co na pewno zaowocuję, gdy zabiorę się za przygotowanie moje ślubu i wesela :)
Wrzesień natomiast przeleciał tak szybko, że w sumie w ogóle go nie zauważyłam. Mogłam wykorzystać czas wakacji korzystniej, ale jestem nawet z siebie zadowolona. Rodziców często nie było, bo wyjeżdżali na wakacje, a co za tym idzie sama zajmowałam się domem. :) Wówczas mój narzeczony pomieszkiwał u mnie, a ja mogłam sprawdzać się w roli Perfekcyjnej Pani Domu. Żartuję, oczywiście. Do perfekcji mi bardzo daleko. Ale liczą się chęci.
Na pewno przez wakacje wzbogaciłam swoją wiedzą na temat Holocaustu. Miałam na to sporo czasu dlatego, byłam częstym gościem w bibliotece. Samotne wieczory spędziłam między innymi nad:
- "Anus Mundi" W. Kielar,
- "Byłem asystentem doktora Mengele" M. Nyiszli,
- "Nadzieja umiera ostatnia" H. Birenbaum.
Jeżeli kogoś interesuje ta tematyka to szczerze polecam. Szczególnie pierwszą z nich. Zostaje w pamięci.
Zbliża się październik, a co za tym idzie, kolejny rok akademicki. Mam plany, które muszę zrealizować do końca roku - czyt. Postanowienia Noworoczne. Zabieram się za nie z dniem 1 października. ;) Część z nich już zaliczyłam, ale chcę wyjść na czysto. :) Szczególnie muszę odwiedzić teatr. Chciałabym również pojechać jeszcze w tym roku do Warszawy, zwiedzić Muzeum Powstania Warszawskiego. Jednak taka wycieczka trochę kosztuje. Jeśli zaoszczędzę - pojadę.
Pozdrawiam czytelników i jeszcze raz przepraszam za tak długą pauzę w pisaniu :*
sobota, 14 lipca 2012
Relacje rodzic-dziecko
Od pewnego czasu zauważyłam, że kompletnie nie mogę dogadać się ze swoimi rodzicami (szczególnie z ojcem). Odkąd wróciłam z Krakowa spędzam w domu dość sporo czasu. Gdy mój narzeczony jest w pracy, a ja nie mam, co z sobą zrobić, siadam w salonie i czekam na mamę, aby z nią porozmawiać. Lubię to. Albo inaczej - lubiłam. Od jakiegoś czasu w ogóle mi to nie wychodzi.... Ciągle się kłócimy, nie możemy porozumieć w różnych kwestiach (o relacjach z moim tatą lepiej nie mówić, ponieważ od zamierzchłych czasów były bardzo napięte).
Kiedyś mogłam powiedzieć jej o wszystkim i wiedziałam, że zawsze wysłucha mnie i doradzi. Teraz mówię jej o swoich planach, zainteresowaniach czy pomysłach i w 80% zostaje skrytykowana. Wiem, że nie zawsze to, co robię jest słuszne, ale każdy popełnia błędy, prawda? Nie wiem, czy to kwestia tego, że żyjąc w Krakowie odzwyczaiłam się do wtrącania osób trzecich w moje życie. Może po prostu wyrosłam już z mieszkania we wspólnym domu z moimi rodzicami? Ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie.
Naprawdę, bardzo zależy mi na pozytywnych relacjach z nimi. Nasze kontakty są dużo lepsze na odległość. Przez telefon prawie w ogóle się nie kłócimy, możemy porozmawiać o wszystkim "chłodniej" niż "face to face". Eh... Nie chciałabym, aby kiedyś, moje dziecko miało takie problemy w kontaktach ze mną, jak ja obecnie z moimi rodzicami. Trzeba tą sytuację jak najszybciej rozwiązać, ponieważ nie lubię, gdy w domu panuję taka zimna atmosfera.
Pozdrawiam Czytelników :*
Kiedyś mogłam powiedzieć jej o wszystkim i wiedziałam, że zawsze wysłucha mnie i doradzi. Teraz mówię jej o swoich planach, zainteresowaniach czy pomysłach i w 80% zostaje skrytykowana. Wiem, że nie zawsze to, co robię jest słuszne, ale każdy popełnia błędy, prawda? Nie wiem, czy to kwestia tego, że żyjąc w Krakowie odzwyczaiłam się do wtrącania osób trzecich w moje życie. Może po prostu wyrosłam już z mieszkania we wspólnym domu z moimi rodzicami? Ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie.
Naprawdę, bardzo zależy mi na pozytywnych relacjach z nimi. Nasze kontakty są dużo lepsze na odległość. Przez telefon prawie w ogóle się nie kłócimy, możemy porozmawiać o wszystkim "chłodniej" niż "face to face". Eh... Nie chciałabym, aby kiedyś, moje dziecko miało takie problemy w kontaktach ze mną, jak ja obecnie z moimi rodzicami. Trzeba tą sytuację jak najszybciej rozwiązać, ponieważ nie lubię, gdy w domu panuję taka zimna atmosfera.
Pozdrawiam Czytelników :*
poniedziałek, 9 lipca 2012
Zaręczyny :)
Witajcie! Wybaczcie, że nie pisałam tak długo, ale w moim życiu naprawdę wiele się wydarzyło. :) Mój chłopak zapytał się czy zostanę jego żoną w moje 20. urodziny! Oczywiście, zgodziłam się. Bardzo go kocham i wiem, że jest tym jedynym. Jesteśmy razem od trzech lat, ale znamy się od ponad ośmiu. Nie jest to przelotny, gówniarski związek, tylko coś naprawdę poważnego, dlatego zdecydowaliśmy się na taki krok.
Wczoraj zorganizowaliśmy uroczystą kolację dla najbliższej rodziny mojej i narzeczonego. :) Poprosił rodziców o rękę. Oni przepadają za nim, więc była to tylko formalność. Co do daty ślubu, nie śpieszymy się. Ja pierwsze chcę skończyć I stopień studiów. Planujemy ślub za trzy lata. Myślę, że w takim czasie wszystko odpowiednio zorganizujemy. Nigdzie nam się nie śpieszy ;)
Ostatnio usłyszałam, że panuje teraz "moda" na zaręczyny. Nie rozumiem trochę tego stwierdzenia. Planuje się ślub tylko dlatego, że jest na to trendy? Nie wiem, dlaczego ludzie tak mówią. Zazdrość? Być może. Ja cieszę się chwilą i naprawdę mogę powiedzieć: JESTEM SZCZĘŚLIWA! :*
PS. Dzisiaj byłam pierwszy dzień w pracy, w sklepie z odzieżą młodzieżową. :)Wakacyjne pieniądze każdemu się przydają!
Wczoraj zorganizowaliśmy uroczystą kolację dla najbliższej rodziny mojej i narzeczonego. :) Poprosił rodziców o rękę. Oni przepadają za nim, więc była to tylko formalność. Co do daty ślubu, nie śpieszymy się. Ja pierwsze chcę skończyć I stopień studiów. Planujemy ślub za trzy lata. Myślę, że w takim czasie wszystko odpowiednio zorganizujemy. Nigdzie nam się nie śpieszy ;)
Ostatnio usłyszałam, że panuje teraz "moda" na zaręczyny. Nie rozumiem trochę tego stwierdzenia. Planuje się ślub tylko dlatego, że jest na to trendy? Nie wiem, dlaczego ludzie tak mówią. Zazdrość? Być może. Ja cieszę się chwilą i naprawdę mogę powiedzieć: JESTEM SZCZĘŚLIWA! :*
PS. Dzisiaj byłam pierwszy dzień w pracy, w sklepie z odzieżą młodzieżową. :)Wakacyjne pieniądze każdemu się przydają!
czwartek, 21 czerwca 2012
Koniec sesji numer 2 ;)
Wczoraj zakończyła się moja druga sesja w życiu. Jestem z niej naprawdę zadowolona.
Z mediów w pracy socjalnej udało mi się zdobyć 5.0 :)
Z psychologii klinicznej - 4.5 [!]
Reszty wyników jeszcze nie posiadam, ale śmiało mogę powiedzieć, że zdałam pierwszy rok ;) Teraz przede mną czas podsumowań, refleksji i trochę odpoczynku. Nie za dużo, żeby się zbytnio nie rozleniwić. W sobotę idę na rozmowę w sprawie pracy. Kiedyś już pracowałam w tym samym miejscu, ale na czas egzaminów musiałam zrezygnować, bo za ciężko było pogodzić pracę z nauką.
Jutro żegnam się z Krakowem i witam z moją rodzinną miejscowością. :) Mam mieszane uczucia: sercem jestem niesamowicie związana z domem, jednak w Krakowie jest ten czar, magia i ... życie! Uwielbiam tutaj mieszkać, ale nie byłabym w stanie sama się utrzymywać i do tego coś odłożyć. Wiadomo, że byłoby mi łatwiej znaleźć dobrze płatną pracę, ale chyba muszę trochę odpocząć od samodzielności ;) Zobaczymy jak to będzie przez najbliższe trzy miesiące znów pod skrzydłami rodziców.
Pozdrawiam Czytelników i.... WITAJCIE WAKACJE! :)
czwartek, 14 czerwca 2012
Sesja pod znakiem Euro :)
Sesja w pełni trwa - podobnie jak mecze Euro 2012. :) Cała Polska żyje tym wydarzeniem, co naprawdę bardzo mi się podoba. Gdyby tylko nie to, że muszę siedzieć nad książkami na pewno odwiedzałabym strefy kibica w Krakowie. :)
Codziennie, siedząc nad notatkami, w oddali słyszę głos komentatorów sportowych. Oglądam jednym okiem mecz, a drugim próbuje skupić się nad książkami. No, ale cóż... Tak wypadła sesja i nic na to nie poradzimy.
W sobotę zrobię sobie przerwę i obejrzę ze znajomymi mecz Polska- Czechy na krakowskich błoniach. A co. Trzeba trochę zaszaleć i wyjść z domu. :) Psychologia kliniczna- nie zając, nie ucieknie. ;)
Codziennie, siedząc nad notatkami, w oddali słyszę głos komentatorów sportowych. Oglądam jednym okiem mecz, a drugim próbuje skupić się nad książkami. No, ale cóż... Tak wypadła sesja i nic na to nie poradzimy.
W sobotę zrobię sobie przerwę i obejrzę ze znajomymi mecz Polska- Czechy na krakowskich błoniach. A co. Trzeba trochę zaszaleć i wyjść z domu. :) Psychologia kliniczna- nie zając, nie ucieknie. ;)
piątek, 8 czerwca 2012
Sesja letnia
Sesja letnia, a na niej cztery egzaminy:
- prawo socjalne i opiekuńcze - najbliższy poniedziałek,
- media w pracy socjalnej - 19 czerwiec,
- psychologia kliniczna - 19 czerwiec,
- partnerstwo lokalne - 20 czerwiec.
Było również zaliczenie z psychologii rozwojowej, ale mam już go z głowy :) Cieszę się, ponieważ materiału było naprawdę sporo, a poszło mi całkiem nieźle. Teraz nauka, nauka i nauka. Egzaminy w tej sesji nie są proste, ale mam nadzieję, że nie będzie "kampanii wrześniowej". Trzeba wszystko zaliczyć w terminie i mieć z głowy. Więc nie ma, co więcej rozmawiać, tylko zabieramy się do nauki. :) Do końca tygodnia na tapecie jest ustawa o pomocy społecznej, konwencje praw dziecka i człowieka oraz karta praw człowieka UE. Życzcie mi szczęścia ;) Odezwę się w najbliższym czasie. :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
