Wiedzą, ale już się przyzwyczaili do tego. Od trzech lat jestem wegetarianką, także posiłki w zasadzie robię sobie sama. Dlatego mogę też w większym stopniu kontrolować to, co jem. Poza tym przez ostatnie trzy lata mieszkałam również poza domem, gdzie wpływ rodziców na moją dietę był z znacznym stopniu ograniczony ;)
Mam też 22 lata, więc rodzice już raczej nie wtrącają się w moje posiłki, chociaż oczywiście pada mnóstwo pytań typu: "Czemu nie jesz śniadania?", "Chcesz wylądować w szpitalu?" "Wiesz, że to, co robisz to już choroba?"
Poszłam dzisiaj rano biegać. Niestety tylko 20 minut, bo więcej nie miałam siły. Nie wiem, co się stało. Może dlatego, że poszłam ćwiczyć bez jakiegokolwiek śniadania? Wróciłam do domu poćwiczyłam jeszcze brzuch z Mel B i szybko zrobiłam sobie posiłek (extra cienki wafel ryżowy posmarowany serkiem białym i pomidor z oregano i pieprzem). Przestraszyłam się, bo prawie zemdlałam pod drzwiami domu. Ledwo dotaszczyłam się po schodach....
Wieczorem idziemy z T. na grilla do jego znajomych. Nie wiem jak to przetrwam, bo różnego rodzaju jedzenie pewnie będzie we mnie wpychane. Muszę walczyć. Może powiem, że mam problemy z żołądkiem?
Dzisiejsza aktywność:
- 15 minut jako rozgrzewka z BLENDER FITNESS (100 kalorii),
- 20 min biegania (tylko 166 kalorii),
- + ćwiczenia na brzuch z MEL B.









