Ani ja, ani on nie należymy do osób oszczędnych. Lubimy się zabawić i nie myśleć o konsekwencjach, oczywiście mam na myśli kwestię finansową. Na przykład, nasz wyjazd nad morze w maju tego roku. Zużyliśmy wszystkie swoje oszczędności, zapominając że trzeba przeżyć jeszcze przez cały miesiąc. Tacy już jesteśmy i szczerzę wątpię, że przez zamieszkanie razem, coś w naszych naturach się zmieni. Pewnie gdy nie starczy nam raz czy dwa do "pierwszego" to nauczymy się, że powinniśmy opanować swoje finansowe pożądanie. ;) Jednak wracając do tematu...
Zaczęliśmy poważnie się martwić o naszą przyszłość. Ja na razie pracy nie posiadam, D. również (chociaż w poniedziałek za tydzień ma dzień próbny), a za miesiąc tracę miejsce zamieszkania w Krakowie. Zmiany, zmiany przede mną. I nim. Gdy dosłownie sobie to uświadomiłam, zaczęłam w trybie natychmiastowym poszukiwać pracy. Na "gumtree" aż zawrzało! Wysłałam parę CV. Zobaczymy. Mam znajomego w Krakowie, który dorabia sobie jeżdżąc meleksami. To taki magiczny pojazd, który wozi turystów po całym mieście, poprzez ciekawsze miejsca, jak np. Kazimierz czy Rynek Główny. W Krakowie mieszkam już dwa lata, więc zdążyłam go całkiem całkiem poznać. Może uda mu się załatwić mi pracę jako kierowca takie właśnie meleksa. Mogłabym przy okazji ładnie się opalić ;). I nieźle zarobić!
Pożyjemy, zobaczymy. Sposób na upał: trzy kostki lodu, parę plasterków cytryny, kawałek zielonego ogórka pokrojony w kostkę, woda. Przepis mojej przyjaciółki, który w 100% sprawdza się w takie upalne dni. Ogórek uwalnia swoje "właściwości" i gdy wypijesz jedną szklankę, Twój organizm przyswaja jej podwojoną ilość.



