niedziela, 5 stycznia 2014

"Ukochana" niedziela...

Kolejna "ukochana" niedziela. Nienawidzę niedziel. Jeszcze ta pogoda, która dobija człowieka totalnie. Przytyłam. Jem i nie ćwiczę regularnie. Totalna klapa. Dzisiaj śniło mi się, że ważę 80kg! To przestroga. Powinnam się zabrać za siebie. Do wakacji zostało tak niewiele czasu, a ja pozwalam sobie na takie odstępstwa od diety.
Zauważyłam, że gdy nie mam jednej konkretnej diety (RYGORYSTYCZNEJ!) bardzo trudno jest mi się hamować. Dlatego od wtorku (bo wtedy będę już w Krakowie) zaczynam dietę. Taką prawdziwą jak kiedyś. Kopenhaską? Nie do końca, ponieważ nie jem mięsa, więc od razu odpadają ryby. Stworzę swoją specjalną dietę opartą na kopenhaskiej. Jednak zamiast mięsa będę jeść owoce.
Po prostu potrzebuję znów wrócić na stare, dobre tory, bo to sprawiało mi wieeele radości. Po prostu brak mi tego, że mogę kontrolować głód i swoje ciało. Czemu to się zmieniło? Tak wiele pracowałam nad tym, aby mieć silną wolę. Od kiedy spędzam więcej czasu w domu wszystko legło w gruzach.
Zaczynam od początku. Do wakacji będę ważyć 50kg! Jeśli nie? Poniosę tego konsekwencję ;)

6 komentarzy:

Tana pisze...

Też nienawidzę niedziel.. Nie ma wtedy co robić, dlatego z nudów zaczyna się jeść. Fajnie, że sama wymyślisz dietę. Jeżeli będzie działała, to zbijesz na niej grube miliony. :> Pozdrawiam i zapraszam do mnie. mojapasja-perfekcja.blogspot.com

Anja Niki pisze...

Normalnie jak ja nienawidzę niedziel... widzę, że nie jestem sama...
Super, że wrócisz z powrotem na dietę. Trzymam kciuki za osiągnięcie celu do wakacji, jest dużo czasu, więc na pewno się uda, nie możemy zmarnować tego roku i tak już dużo zmarnowałyśmy i większość dziewczyn się ze mną zgodzi w tym aspekcie...

A co do wspólnego bycia na Twojej kopenhaskiej to musiałabym zobaczyć jadłospis, bo ja wielu rzeczy nienawidzę jeść...

Trzymaj się Słońce ! *.*

Anonimowy pisze...

Oby motywacja Cię i opuściła :) I jeszcze jedno...nawet nie wiesz jak bardzo Ci zazdroszczę tego Krakowa !!! :) Powodzenia

gorzkaczekolada6.blogspot.com

Ina Motylek pisze...

Mam podobnie z tymi dietami. Jeśli nie wyznacze sobie jednej konkretnej to jest ciężko, dlatego trzeba sobie takie planować ; >
Ciesz się że to tylko sen heheh ^^ ja też muszę sobie wyznaczyć cel na wakacje, tylko jaki? ;)
Trzymaj się, powodzenia na tej owocowej diecie ^^

ChangeYourLife pisze...

Ważę 50 kg i nie widzę w tym nic aż tak świetnego żeby do tego dążyć :)

MissUnperfect pisze...

Widać, że jesteś bardzo zmotywowana. Niech Cię ta motywacja nie opuszcza! Walcz i zdobądź te 50 na wakacje :)
Trzymam za Ciebie kciuki! Powodzenia! :)

idealnie-nieperfekcyjna.blogspot.com