wtorek, 10 września 2013

Coś się kończy, by coś zacząć mogło się.

Poznałam kogoś. Wiem, że teraz zostanę pewnie okrzyknięta osobą rozchwianą emocjonalnie, ale to jest jedyne miejsce, w którym mogę powiedzieć wszystko, o wszystkim. Tak to prawda, że POWINNAM dać sobie odpoczynek od jakichkolwiek związków, bo to źle wygląda. Nie szukam też w tej nowo poznanej osobie pocieszenia po czteroletnich zmaganiach damsko-męskich. Można powiedzieć, że spotkał się facet po przejściach i kobieta z przeszłością.
Nie oczekuję od Was, że pogłaskacie mnie po głowie i powiecie, że dobrze robię. Wiem o tym. Ale o postanowiłam, że nie chcę się nikomu tłumaczyć z mojego postępowania. Ostatnimi czasy zrozumiałam jak bardzo biorę do siebie słowa innych osób. Wiem, że czasem chcą one dla mnie jak najlepiej, ale ja żyję SWOIM życiem, a one swoim. Nikt nigdy nie zrozumie mnie tak dobrze jak ja sama. Może to zbyt szybko na angażowanie się w coś nowego, może nie wypada... Ale dlaczego całe życie mam funkcjonować według scenariusza przypisanego mojej osobie? Czy człowiek jest tylko laleczką w teatrze, który odgrywa rolę przez całe swoje życie? Nie wiem skąd biorą się w mojej głowie te pytania.
Sama nigdy nie zachowywałam się tak spontanicznie jak teraz. Nie mówię, że przestałam myśleć o D. i naszym związku. Zastanawiam się najbardziej nad jednym: Dlaczego chciałam właściwie wyjść za niego za mąż nie będąc pewna swoich uczuć?! Gdzie był mój rozum? Osobiście mnie to trochę przeraża, ponieważ mogłam wpakować się w naprawdę ciężką sytuację. Mój związek z D. będę wspominać dobrze, bo on nie zasługuje na jakiekolwiek karcenie z mojej strony.
Jestem szczęśliwa? Tak. Chociaż moje życie się zmienia, czuję, że idzie ono w dobrym kierunku. Boję się angażować, chociaż sama nie wiem, czy już tego nie zrobiłam... Emocje mną zawładnęły. Rozum schował się daleko. Już się przyzwyczaiłam, że zazwyczaj w moim życiu serce prowadzi prym. Człowiek, którego poznałam (właściwie jeszcze go nie znam, dopiero się spotykamy) jest bardzo wartościową osobą, która dąży w życiu do określonych celów, wie czego chce i nie spoczywa na laurach. Ciągle chce osiągnąć więcej, czym bardzo mnie imponuje. Mógłby być dla mnie przykładem, bo wiecie jakie mam problemy z własną samooceną. On wierzy, że potrafi coś zrobić najlepiej. Nie jest zapatrzony w sobie, tylko ceni swoją wartość. To niesamowita osoba! Nie chcę go wychwalać, bo tak jak wspomniałam wcześniej dopiero się poznajemy. Zobaczymy jak nasze losy się potoczą. Wiem, że ta osoba zasługuje na szczęście, bo dostał od życia już trochę popalić. I z całego serca tego szczęścia mu życzę. Sobie również.
Pozdrawiam,
Agnieszka.

6 komentarzy:

zuzannatomczyk pisze...

to ja również życzę szczęscia!

Anonimowy pisze...

Czytam Twojego bloga od dłuższego czasu i zauważyłam jak się zmieniasz. Twoje myślenie jest dużo bardziej dojrzałe niż wcześniej. Cieszę się, ze zaryzykowałaś i skończyłaś z byłym narzeczonym. To nie miało sensu, skoro juz mialas wątpiliwości.
Życzę Ci szczęścia, bo na to zasługujesz. Serca nie oszukasz. Może teraz wydaje Ci się, że się jeszcze nie zaangażowałaś, ale widać, ze Ci na nim zależy... Za późno, kochana.

Oz. pisze...

Wierzę, że ten chłopak to dobry człowiek i na Ciebie zasługuje! :)

Ania pisze...

cześc, jestem tu nowa, szukam wsparcia, chce się wkręcić w wasz świat, więc jeśli mogę to zapraszam do mnie http://fioletowa-nadzieja.blogspot.com/, mile widziana każda uwaga czy krytyka :*

Anonimowy pisze...

Hejka. Nikt cie nie moze negowac za twoje wybory bo to twoje zycie. Wazne jest tylko to zybys tym nie krzywdzila siebie i nowego chlopaka. On nie moze czuc sie jako pocieszyciel a ty W nim nie mozesz widziec odskoczni od D. Jezeli wciaz kochasz d. To moze za wczesnie na nowy rozdzial. Pozdrawiam Kinia :) przepraszam za brak polskich znakow.

Psycholog Warszawa pisze...

Zmiany są nieodłącznym elementem naszego, życia. Ważne by podchodzić do nich ze zrozumieniem. pisze o tym na swoim blogu. Zapraszam do lektury.

http://razempsycholog.pl/blog/wpis/poradnia-psychologiczna-warszawa/zmiany-zmiany-zmiany-perspektywa-psychologa-psychoterapeuty.html