wtorek, 17 grudnia 2013

"Pokolenie Borderline"

Zainspirowana artykułem "Pokolenie Borderline" z czasopisma "Sens" (wydanie grudniowe) postanowiłam napisać parę słów na temat tego zaburzenia osobowości. Skąd taki pomysł? Zauważyłam ostatnio u siebie niesamowite chwiejności nastrojów. Od kilku/kilkunastu dni wstaję rano ze łzami w oczach, nie mam siły się podnieść, nic mi się nie chcę. Najchętniej przykryłabym się kocem i leżała cały dzień w łóżku, a co najważniejsze: "Niech nikt nic do mnie nie mówi i niczego ode mnie nie chce!" Jednak, gdy już zdam sobie sprawę, że prędzej czy później będę musiała się ubrać i wyruszyć np. na uczelnię zaczynam się uśmiechać i cieszyć, że mam jakieś zajęcie i plany na nadchodzący dzień. Później znów dopada mnie chandra, ażeby podczas ćwiczeń na siłowni cieszyć się z każdego kolejnego "brzuszka". Oczywiście, do łóżka idę w złym humorze, że tak mało zrobiłam i zmarnowałam kolejny dzień. 
Pozwolę sobie teraz zacytować fragment artykułu: " Niejasny obraz samego siebie, w tym swoich celów, dążeń, preferencji. Uczucie wewnętrznej pustki. Skłonność do wchodzenia w niestabilne, ale intensywne związki, które często prowadzą do kryzysu emocjonalnego. Podejmowanie prób i wkładanie wysiłku w to, by nie zostać porzuconym (...) Do tego dochodzi tendencja do konfliktów i podejmowania działań bez rozważania konsekwencji, wybuchy złości, zmienne nastroje i brak satysfakcji z działań, które nie przynoszą natychmiastowych gratyfikacji. (...) "

Skądś znam ten fragment. Z własnego życia? Kiedyś byłam osobą pewną siebie, z konkretnym planem na przyszłość i celami, do których dążyłam. Teraz nie wiem jak będzie wyglądało moje życie za rok. Wydaję mi się, że chwilowo straciłam w ogóle nad tym kontrolę. Doczytałam w Internecie, że bardzo często na schorzenia typu Borderline zapadają osoby z tzw. "pokolenia T" czyli ci, którzy urodzili się podczas przemian ustrojowych. Mają obecnie 18-22 lata. Ja w lipcu kończę 22... Niekoniecznie te dwa fakty muszą być ze sobą powiązane. Może specjalnie szukam wytłumaczenia dla swoich często irracjonalnych zachowań. Sama nie wiem. 

Na koniec umieszczę jeszcze jeden cytat z tego artykułu, który notabene gorąco polecam. Fragment nie jest związany z moim postem, ale niesamowicie mi się spodobał i długo nad nim debatowałam w swojej głowie: " Jesteśmy zakochani w ideale miłości, ale nie w niej samej. Wiemy, jak byśmy chcieli kochać i jak byśmy chcieli być kochani, ale samo kochanie nie bardzo nam wychodzi" ...



Miłego wieczoru, kochani. 

4 komentarze:

Savannah Grey pisze...

Przerażające. Uświadomiłaś mi, że być może i ja mam ten problem. Praktycznie wszystko do mnie pasuje. Oj, niedobrze...

Justyna sobońska pisze...

Hej!

Nie czytałam tego artykułu, chociaż kiedyś Sens kupowałam regularnie.
Też niejednokrotnie wpadam w takie nastroje, ale ostatnio doszłam do wniosku, że za bardzo się w nie wkręcam próbując sobie tłumaczyć moje zachowanie( które czasem wynika z lenistwa czy innych nie do końca fajnych ''naturalnych'' zachowań).

Pozdrawiam!

Ps. Jesli uczysz się angielskiego/francuskiego/hiszpańskiego, to zapraszam Cię do przeczytania posta na moim blogu a propos Candy. Można wygrać 1 z 3 słowników:)

Przebudzony pisze...

Nie można od razu takich objawów kwalifikować jako borderline, myślę że każdy czasem ma gorszy nastrój i po prostu trzeba spróbować z tego wyjść ;). Pozdrawiam i życzę więcej uśmiechu!

M. pisze...

Ehh, może warto porozmawiać z jakimś dobrych psychologiem?
Trzymaj się, pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć, zawsze postaram się pomóc.