wtorek, 2 kwietnia 2013

Niepewna przyszłość?

Witajcie! Jak zawsze czas świąteczny to czas głębokich rozmyśleń, postanowień, opracowania jakiś konkretnych celów. Człowiek ma po prostu sporo wolnego czasu i nie wie jak go wykorzystać. I mi przyszło rozpocząć takie dumania na temat własnej przyszłości.

Do kolejnej sesji zostały dwa miesiące, przede mną znów nieprzespane noce, obgryzione paznokcie i porcelanowo  blada skóra przed ogłoszeniem wyników. Walczę o stypendium dlatego moje wysiłki będą dwa razy większe. Warto? Nie chodzi tutaj o te parę złotych, które można dostać w nagrodę, ale o przyszłość, która nas czeka. Od lipca moje życie się zmieni, ponieważ planuję zamieszkać z moim narzeczonym. Dla wielu osób od tego momentu będę musiała zostać wzorową żoną, która będzie planować z tygodniowym wyprzedzeniem menu, sprzątać, prać, myć okna, trzepać dywany itp. Uwierzcie, spotkałam się z taką opinią wśród moich znajomych! Myślałam, że żyjemy w XXI wieku, gdzie partnerujemy sobie w związku. Nie wiem dlaczego jeszcze część kobiet, które na pozór wydają się dowartościowane i szanują swoją podmiotowość, jest w stanie poświęcić "siebie", aby stać się dobrą kobietą dla swojego lubego.

Ja mówię otwarte NIE dla kobiety w roli sprzątaczki/kucharki/praczki itp. W ogóle nie jestem w stanie zrozumieć, jak mężczyźni mogą wymagać od swojej partnerki takich wyrzeczeń. Oczywiście, co innego gdy kobieta postanawia na przykład zrezygnować ze studiów ponieważ chce iść do pracy i mieszkać ze swoim facetem. To jej dobrowolna decyzja, nieprzymuszona otoczeniem. Jednak czasem można spotkać młodą dziewczynę, która oprócz tego, że chodzi codziennie na uczelnie, musi zajmować się domem jak telewizyjna Perfekcyjna Pani Domu.

Otwieram dyskusję i zapraszam do wyrażania opinii na ten temat ;) Pozdrawiam!

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ehh...
Czasem osoby głoszące takie poglądy powinny się naprawdę puknąć w czoło...

Wiadomo, że jeśli dwoje ludzi mieszka ze sobą, to obowiązki muszą być podzielone mniej więcej po równo.

Za bardzo nie widzę powodów dla których, jeśli zarówno mężczyzna jak i kobieta spędzają około 40 godzin poza domem, któreś z nich powinno się bardziej poświęcać niż to drugie.

Ja kiedyś usłyszałam od koleżanki, że skoro zaręczyłam się, no to kiła i mogiła i koniec mojego marnego żywota bo teraz będę tylko przyszłemu Mężusiowi gotować obiadki:P.

Pozdrawiam,
lasubmerson.blogspot.pl

Martucha pisze...

Zapraszam do mnie po odbiór nominacji ;) http://coziwant.blogspot.com/2013/04/zwierzenia-2.html